Kubuś Puchatek teraz także w gwarze poznańskiej

Po „Księciu Szaranku”, czyli „Małym Księciu” przyszedł czas na kolejną książkę w gwarze poznańskiej. „Misiu Szpeniolek”, w tłumaczeniu Juliusza Kubla to znana wszystkim historia Kubusia Puchatka – sympatycznego niedźwiadka ze Stumilowego Lasu, który – jak często powtarza – ma bardzo mały rozumek, lecz napisana „po naszymu”.


Kubuś Puchatek podbił serca dzieci na całym świecie. Książka o sympatycznym misiu i jego przyjaciołach, autorstwa brytyjskiego pisarza A.A. Milne’a, doczekała się wielu ekranizacji i adaptacji teatralnych. Teraz można przeczytać ją także w naszej wielkopolskiej gwarze. Wszystko za sprawą Juliusza Kubla – poznańskiego pisarza, publicysty, popularyzatora gwary poznańskiej, który podjął się przetłumaczenia oryginału. 

– Tytuł książki nawiązuje do cech charakteru głównego bohatera. Szpeniol to określenie stosowane w całej Polsce. Tak mówi się na kogoś, kto jest specjalistą w jakiejś dziedzinie. Słowo to przeniknęło również do gwary uczniowskiej. Tam oznacza osobę, którą podziwia się za jakąś umiejętność. Natomiast szpeniolek to zaprzeczenie szpeniola. Ktoś, kto nadrabia miną, chce ogarnąć i oswoić otaczający go świat, ale wie doskonale, że mu się to nie uda, bo ma mały rozumek. Zdrabniająca końcówka dodatkowo ociepla postać. Mamy szpeniolka, który dumnie kroczy do przodu, zawsze jest pogodny, uśmiechnięty, nadrabia miną, ale nic mu nie wychodzi bo jest łasuchem i leniuchem. Zresztą wszystkie postacie w „Kubusiu Puchatku” mają pewne cechy ujemne. Odbiorcy kina czy literatury kochają postacie niedoskonałe. Już samo imię Szpeniolek wyzwala takie uczucie – tłumaczy Juliusz Kubel.

Jak podkreśla mistrz poznańskiej mowy, praca nad książką zajęła ponad rok. W swoim tłumaczeniu bazował przede wszystkim na angielskim orginale, ale też na najbardziej znanym polskim przekładzie Ireny Tuwim. 

–  Tłumaczenie było wielokrotne poprawianie, bo wciąż pojawiały się nowe aspekty. Po pierwsze, w oryginalnym tekście stosowano dawny angielski, po drugie – wiele elementów dotyczyło obyczajów brytyjskich, np. konkretnych dziecięcych zabaw. Trzeba było to jakoś zastąpić. Gwara nie jest równoważna do języka literackiego, ponieważ ma mniejszy zasób słów. Niektóre z nich są zapisane identycznie i oznaczają to samo, ale są wymawiane inaczej. To wszystko trzeba wyraźnie zaznaczyć – tłumaczy Juliusz Kubel. 

„Misiu Szpeniolek”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Media Rodzina, to nie pierwsza książka w gwarze poznańskiej. Od 2016 r. można czytać „Księcia Szaranka”, gwarowe tłumaczenie „Małego Księcia” Antoine de Saint-Exupery’ego. Czy będą kolejne pozycje?

– Na razie nie ma konkretnych planów. Naturalnie nasuwa się pomysł na przetłumaczenie „Chatki Puchatka”, czyli dalszy ciąg historii. Wszyscy pytają, gdzie jest tygrysek, a on pojawia się dopiero w następnej książce. Ktoś inny podpowiada, aby teraz wydać w gwarze książkę dla dorosłych, np. legendy Poznania. Jeszcze inni proponują „Koziołka Matołka”. Najpierw jednak zobaczymy, jakie będą opinie o książce, która właśnie się ukazała – zaznacza Juliusz Kubel.

Pewne jest, że tłumaczenia na gwarę poznańską doczeka się „Kajko i Kokosz. Szkoła Latania”. To efekt współpracy Urzędu Miasta Poznania, wydawnictwa Egmont i Juliusza Kubla. Z nową odsłoną kultowego komiksu będzie można się zapoznać w przyszłym roku. Jej premiera odbędzie się prawdopodobnie na Festiwalu Fantastyki Pyrkon.  

AJ/poznan.pl

(Visited 69 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz