NOWY TOMYŚL: Groził kierowcy autobusu śmiercią. Potem zrobił to ponownie… na sali sądowej
Zakończono sprawę z szokującego zdarzenia, do którego doszło podczas rozprawy sądowej z udziałem 44-letniego mieszkańca powiatu nowotomyskiego. Sytuacja swój początek miała ponad 2 lata temu. Wówczas 44-latek został zatrzymany po tym, jak miał grozić kierowcy autobusu pozbawieniem życia.
Sprawa trafiła na drogę sądową, jednak zachowanie mężczyzny podczas rozprawy w marcu br. miało pokazać, że wcześniejsze konsekwencje nie powstrzymały go przed ponownym przekroczeniem granicy prawa. Podczas posiedzenia Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu mężczyzna ponownie kierował wobec pokrzywdzonego groźby pozbawienia życia. Grozi mu ponad 4 lata pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, 44-latek w okresie ostatnich 2 lat był zatrzymany za groźby karalne, zwłaszcza po sytuacji grożenia kierowcy autobusu pozbawieniem życia. Mężczyzna wszedł do miejskiego autobusu, zaczął utarczkę słowną z kierowcą i nie chciał pojazdu opuścić grożąc oraz naruszając nietykalność cielesną kierowcy autobusu. Następnie podczas rozprawy mężczyzna miał ponownie kierować groźby wobec pokrzywdzonego. I to nie gdzieś „na boku, gestem, czy po cichu „, tylko wprost na sali sądowej, gdzie zwykle panuje powaga, a nie emocje jak podczas jazdy kolejką górską.
Szczególnie bulwersujące jest to, że miało do tego dojść bezpośrednio na sali rozpraw, w obecności sędziego oraz prokuratora. Rozumiemy, nie każda kara od razu zmienia człowieka, ale każde kolejne przekroczenie granicy ma swoje konsekwencje. Groźby nie przestają być przestępstwem tylko dlatego, że padają w emocjach.
Co istotne, 44-latek nie jest nowicjuszem w konfliktach z prawem. Tym razem odpowiada w warunkach recydywy, ponieważ zarzucane mu czyny są tożsame z tymi, za które wcześniej odbywał karę. W przeszłości był już karany za podobne przestępstwa, za które obecnie nadal odsiaduje wyrok pozbawienia wolności.
W tym przypadku 44-latek może przekonać się, że lekceważenie wcześniejszych wyroków prowadzi jedynie do kolejnych, znacznie poważniejszych konsekwencji. Akt oskarżenia skierowany został do Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu. W praktyce grozi mu nawet do 4,5 roku więzienia, czyli spore przedłużenie obecnej odsiadki.
Dobrze wiedzieć, że jak życie daje ci drugą szansę, to nie testuj, na ile jeszcze można sobie pozwolić. Bo są miejsca, gdzie żarty kończą się szybciej niż się zaczęły, a sala sądowa zdecydowanie do nich należy.
/podkom. Barbara Sobieszek/
