NASTOLATEK URATOWANY Z ALKOHOLOWEJ AGONII

Fantazja nastolatków nie zna granic. Ubodzy w życiowe doświadczenia, a już czujący się „dorośli” dali wyraz swej nieodpowiedzialności. Na całe szczęście, pomoc przyszła w porę.

Tego, że po swoich dzieciach można spodziewać się wszystkiego, dowodzi przeprowadzona w ubiegły czwartek interwencja Policji.


Rozpoczęła się ona zawiadomieniem o nietrzeźwym nastolatku przyjętym na wągrowiecki szpitalny oddział ratunkowy.

Policjanci szybko ustalili cały przebieg zdarzenia. Rozpoczęło się prawie niewinnie. Czterech kolegów w wieku około 14 lat, postanowiło tego dnia nie wybierać się do szkoły. Zamiast tego obrali kierunek domu jednego z nich. Na miejscu zrodził się pomysł, aby kosztować z dobrobytu, jaki oferował barek gospodarzy domu. Zaczęli częstować się różnymi gatunkami wysokoprocentowych alkoholi. Po zakończonym spotkaniu, trzech nastolatków opuściło mieszkanie kolegi i udali się w stronę centrum miasta. Wówczas dał o sobie znać wcześniejszy brak umiaru. Działanie alkoholu na młode organizmy było tak silne, że jeden z nich w pewnym momencie w wyniku zatrucia stracił przytomność. Znajdujący się przy nim koledzy panikowali.

Obok nastolatków zatrzymała się przejeżdżająca nieopodal kobieta, która widząc leżącego na ziemi chłopaka i dwóch jego kolegów, udzieliła im pomocy. Zabrała całą trójkę do szpitala. Nieprzytomnym nastolatekiem natychmiast zajęli się lekarze. Policjanci poinformowali opiekunów o całym zajściu, sprawdzili również czy chłopcu w mieszkaniu którego libacja miała miejsce, również nic się nie stało.

Okoliczności sprawy rozpatrywać będzie teraz Sąd Rodzinny. Przeprowadzone badania na zawartość alkoholu w organizmie wskazały że trzech z nastolatków miało od 1,1 do 1,6 promila alkoholu w organizmie. Kilkukrotnie większa dawka znajdowała się w organizmie nastolatka, który nieprzytomny trafił na szpitalny oddział. Choć przyjął on dawkę uważaną przez wielu za śmiertelną, to szybko udzielona pomoc zapobiegła najgorszemu.

Cała ta historia ma swojego cichego bohatera – Panią Małgorzatę. Wiemy że kierowała się odruchem matczynego serca, gdyż ma syna w podobnym wieku i przeprowadziła już z nim pogadankę o tym zajściu. Niemniej jednak empatia i zainteresowanie losem drugiego człowieka, natychmiastowa reakcja oraz chęć niesienia pomocy jakimi się wykazała, godne są najwyższego uznania i stanowią wzór do naśladowania.







Dodaj komentarz