Мовна прогулянка в плетенним раю, czyli językowy spacer po wiklinowym raju

Świeży wieczór, przesiąknięty zapachem deszczu i burzy. Ogromy wiklinowy statek i inne ciekawe konstrukcje, kościół pozbawiony wieży, gorące maliny i nietypowy eksportowy towartrumienny rarytas. Wszystko to, w polsko-ukraińskim melanżu, pojawiło się pewnego majowego dnia w Nowym Tomyślu.


Jak się okazało, to kolejne spotkanie Językowego Pogotowia, zorganizowane przez nowotomyską książnicę, wywołało  tyle emocji. Tym razem językowe zajęcia odbyły się w plenerze. Sprawcą całego zamieszania był człowiek, który potrafi przenosić ludzi w przeszłość, uwrażliwiać na piękno tego co wokół, a nawet budować wizje na przyszłość. Mowa o Ryszardzie Ratajczaku, Naczelnik Wydziału Organizacyjnego Urzędu Miejskiego, który okazał się wyśmienitym przewodnikiem. Ukraińcy zamieszkujący nowotomyskie zagłębie chmielu i wikliny odkryli jego historię, dowiedzieli się o wielkim pożarze kościoła, podziwiali wiklinowy kosz-gigant (rekord Guinessa), o kształcie statku oraz inne wiklinowe elementy w mieście. Ukraińscy przyjaciele biblioteki poznali głębiej miasto, które zamieszkują  oraz nowe słownictwo. Wycieczka była bardzo ciekawa. Najbardziej zaszokowała ich informacja, że najbardziej pożądanymi przedmiotami eksportowymi Nowego Tomyśla są…wiklinowe trumny. Spacer zakończył się rozkoszowaniem smakiem lodów i gorących malin w przytulnej kawiarence na deptaku.

Izabela Putz








Dodaj komentarz